Ostatnio nasze weekendy są jakby w kratkę. Raz mamy aktywny weekend – tak jak ostatni, czyli najpierw próba wyprawy do Madame Tussaud Museum. Próba dlatego, bo w końcu tam nie dotarliśmy. Kolejka do kasy była na oko jakieś 50m, i nawet darmowy bilet nie motywował mnie do tak długiego stania. A w niedziele wyprawa do London Zoo.
Dla odmiany ten weekend spędziliśmy cały w domu. Oglądając filmy, siedząc przed komputerami, nie robiąc generalnie nic konkretnego. Słodkie lenistwo
. W sumie pogoda temu dopisywała, bo na przemian było słońce i deszczowe chmury (w momencie jak chcieliśmy iść np. na rolki, to pojawiały się deszczowe chmury
).
W sumie weekend jeszcze się nie skończył, ale piszę już z góry, bo zaraz zaczynamy oglądanie nowego Bourne’a, a po nim, na pewno sie skończy
.
Widzę Braciszku, ze u Ciebie też przerwa. A co do Bourne`a, to z Krzyśkiem ostatnio 3 części sciagnelismy i obejrzeliśmy. Pierwsza- dobra, druga- zdecydowanie słabsza, 3- dobra
Tak, ale już od jakiegoś czasu się zbieram, i niedługo będzie wielka reaktywacja – SO… stay in touch!
Co to za rozleniwienie, zaglądam a tu żadnych nowych wpisów… Skrobnij coś czasem