W weekend była wyjątkowo piękna pogoda, która zaskoczyła chyba wszystkich :-) . Pierwszy weekend od nie pamiętam kiedy, jak nie padało. Niebieskie niebo, bardzo dobra widoczność, pomyśleliśmy że warto by było iść na London Eye. Z góry w taki dzień widać by było chyba cały Londyn.
No więc spakowaliśmy się i wyruszyliśmy. Już na samym Westminister zdziwiła nas ogromna liczba ludzi. Żeby przejść przez sam most na drugą stronę potrzebowaliśmy chyba z 10 minut, gdzie normalnie idzie się góra trzy minuty. Straszny tłok. Już z daleka czułem, że do London Eye musi być gigantyczna kolejka :-) . No ale postanowiliśmy iśc dalej, by się upewnić… nagle z boku zobaczyłem 4 żołnierzy imperium stojących na podeście :-) – myślę o co chodzi?
Za chwile rozejrzałem się i zobaczyłem że praktycznie wszędzie są kierunkowskazy i reklamy wystawy Star-Wars. No i ja jako wierny fan Gwiezdnych Wojen (już od dziecka :-) ) nie mogłem przepuścić takiej okazji. Poszliśmy jeszcze do samego London Eye, żeby zobaczyć tą giigantyczną kolejkę, ale już pod nosem nuciłem sobie piosenke z Gwiezdnych Wojen, i myślami byłem na wystawie :-) .
No a że kolejka okazała się naprawde duża, no to co zrobić? Przecież nie wrócimy tak po prostu do domu :-) – idziemy :-D .

Już przy samym wejściu można było spotkać rycerzy Jedi :-) którzy sprzedawali bilety (które nie były ani specjalnie tanie, ani specjalnie drogie – £16.50). Oprócz biletów mieli miecze świetlne, które bardzo mnie interesowały, i gdyby nie fakt że ta zabawka kosztowała £70 to z chęcia bym sobie kupił.
Po wejściu na teren wystawy, od razu zaczepiła nas księżniczka Leia, z zapytaniem czy reflektujemy na szkołe Jedi :-) . Kurde, no pewnie. Dostaliśmy bilety i zaczeliśmy zwiedziać :-) . Było mnóstwo statkow, w rozmiarach 1:1! Można było zobaczyć jak wyglądał ‘bolid’ którym mały Anakin ścigał się w pierwszej części Gwiezdnych Wojen. Statki kosmiczne. Makiety baz, łącznie z Gwiazdą Śmierci. Makiety budynków Naboo, Tatooine. Mnóstwo manekinów, począwszy od Gungan a na Darth Vaderze skńczywszy. A wogóle to nawet miałem okazje przejść koło niego, bo ciągle w korytarzach kręcili się to rycerze Jedi, to żołnierze imperium, to Darth Vader :-) .
Fajny klimat.
Był niebieski ekran, na który bardzo chciałem iść, ale jak to zwykle bywa, kolejka do najlepszych rzeczy jest największa. Tak więc sobie odpuściłem, ale idea mi się bardzo podobała. Wchodziło się przed niebieskie tło, i jakaś Jedi’jka :-) uczyła cię podstawowych machnięć mieczem świetlnym. Natomiast na monitorze w czasie rzeczywistym wszystko było obrabiane, i osoba machająca mieczem była wkładana w film, a dokładniej scene walki treningowej które obserwuje Master Yoda :-) . Świetna sprawa mieć taki filmik.
Sama szkoła Jedi była przeznaczona raczej dla dzieci, ale też miałem niezły ubaw. Bylo to w formie przedstawienia, które zaczęło się opowieścią że nadeszły ciemne czasy dla Rebelii, i poszukiwania są młodzi, silni, zdeterminowani padawani którzy gotowi są poświecić swoje życie w walce przeciwko imperium. Wybranych zostało 6 młodzieńców, no i na początku uczyli sie machać miniaturkowymi mieczami. Potem nagle pojawił się Lord Sith :-) , Darth Vader, z którym po kolei walczyliśmy :-) .

Ogólnie bardzo mi się podobało, dzięki Oli mam kupe zdjęć które w najbliższym czasie wrzuce na flickr’a.
A wszystkim fanom Star Wars naprawde polecam to wystawę. Świetnie jest zobaczyć to wszystko o czym się czytało, nie tylko na filmie, ale także na własne oczy :-) .

One Response to “star wars exhibition”

  1. [...] nam się stać w takiej kolejce. Zwłaszcza chłopakom, którzy po drodze zobaczyli wystawę Star Wars i się napalili jak dzieci. Poszłam z nimi jako fotograf, bo ani nie czytałam książek ani nie [...]

Leave a Reply

(required)

(required)

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

© 2011 Bartek Swędrowski - blog Suffusion theme by Sayontan Sinha