Od jakiś dwóch lat (z okładem) jestem naprawde szcześliwym posiadaczem Nikon’a D70. Aparat, mimo iż nienajowszy, nadal spisuje się całkiem nieźle i w zupełności mi wystarczy (czyt. używam może 30% jego potencjału
). No ale po ponad 2 latach pstrykania, i przeszło 10.000 klapnięciach migawki, przyszedł czas na solidne, mokre szorowanie matrycy (a raczej filtru AA który znajduje się nad nia; wiele osób które mówi “czyszczę matrycę”, jest w błędzie; matrycy sie z reguły nie czyści – tylko w wyjątkowych sytuacjach – czyści się filtr znajdujący się nad nią, tzw. low pass filter).
Dwa lata temu jak miałem paprochy, i już grucha nie pomagała, kupiłem na amerykańskim Ebay’u Sensor Brush’e. Specjalne pędzelki zrobione z ultra-delikatnego płótna, którymi można bylo do woli zamiatać po filtrze, a także po lustrze (gdyż dostałem 2 – jeden z przeznaczenie do filtru, drugi do lusta). Wtedy sprawdziły się świetnie – jedno z lepiej wydanych 9$ w moim życiu
. Ale teraz już nie dawały rady.
No więc miałem kilka opcji do wyboru.
- Pierwsza – Wysłać aparat do Nikon’a z prośba o czyszczenie. Plus jest taki że pewnie zrobili by to dobrze. Minusy są takie że przez minimum 2 tygodnie pozbawiony byłbym aparatu, oraz usługa była by płatna (gdyż aparat jest już po gwarancji), a że mieszkam w Anglii, to płatna w £, co nie oznacza raczej nic dobrego
. - Druga opcja to oddanie go do czyszczenia w jakimś lokalnym photo-shopie
. Pytałem w kilku shop’ach, i ceny bywały różne, od £25 do nawet £90 (jessops), czas oczekiwania podobny – od 15 minut, do kilku dni (znowu jessops…) a jakość usługi – z tego co czytałem na grupach dyskusyjnych – często wątpliwa. - Trzecia opcja była najbardziej stresująca, najbardziej ryzykowna, najmniej kosztowna i najciekawsza
. Mianowicie kupno sensor-swabów, płynu (np. eclipse, lub VDust) i samodzielne czyszczenie matrycy
.
Czemu stresujące, i najbardziej ryzykowne – bo łatwo można spieprzyć sprzęt.
Najtańsze – bo zestaw za £35 starczy mi na jakieś 5 lat
– może nawet więcej.
Najciekawsze – no co tu dużo mówić
… zaje***** sprawa
.
Jak zapewne się domyślacie – wybrałem opcję trzecią. Pogooglałem trochę, i znalazłem na stronie cameraworld.co.uk Sensor Swab‘y i płyn VDust który był bardzo pozytywnie opisywany na innych stronach. Dlaczego cemeraworld? Ano dlatego że mają oddział w Londynie, gdzie mogłem sobie pójść i kupić cały ekwipunek, i przy okazji obejrzeć go na miejscu.
Buteleczka może i wygląda na duża na poniższym zdjęciu:
ale jest taka kuźwa mała że szkoda gadać. Dobrze że dawkowanie tego płynu nie jest zbyt duże, bo wtedy opłacalność tego przedsięwzięcia stała by się sprawa dyskusyjną.
Sensor Swab’y występowały w dwóch kolorach. Zielonym i pomarańczowym. Pytałem i różnice, ale sprzedawca mi powiedział że nie ma żadnej (do czego nie jestem jakoś do końca przekonany, ale też jestem zbyt leniwy żeby to sprawdzić
). Jest ich sztuk 12. Starczy na troche czasu… a pudełeczko wygląda tak:
Jak tylko dojechałem do domu, wziałem sie za czyszczenie aparatu. Na początek otworzyłem go, i solidnie wydmuchałem gruchą, po czym wziąłem jedną łopatkę, nakropiłem na nią 4 kropelki płynu, postępując wg. instrukcji odczekałem jakies 15-20 sekund (żeby płyn troche odparował, i zacząłem mycie filtru (pamiętając że należy to robić w jednym kierunku, od strony prawej do lewej – jeżeli trzymacie aparat “twarza” do siebie
). Po dosłownie 4 przejechaniach – płyn wysychał błyskawicznie, nie wiem, 2 może 3 sekundy – matryca jest czysta jak nigdy
.
Reasumując nie jest to nic strasznego. Ryzyko uszkodzenia aparatu podczas wykonywania tej czynności jest bardzo nikłe, pod warunkiem że będziecie to robili sprzętem do tego przeznaczonym – czyli sensor swabami i odpowiednim płynem (żadnych spirytusów, ściereczek do optyki itp; wierzcie mi – przekonałem się na własnej skórze o tym
).
Zapewne mało z nas cieszyłby fakt konieczności pozbycia się aparatu na minimum 2 tygodnie i do tego jeszcze płacenia za to… (co najlepsze jestem pewny że jakbym go nie miał, najbardziej by mi się chciało robić zdjęcia – ale tak to już jest, jak czegoś nie możesz mieć – pragniesz tego najbardziej
).
Także policzcie – pieniążki które zaoszczędzicie na czyszczeniach matrycy w najbliższych latach, oraz przede wszystkim czas w którym pozbawieni będziecie swojego aparatu… jak dla mnie – wybór jest oczywisty.
To by było na tyle, i pamiętajcie, nie taki diabeł straszny, jak go malują
.
Witam.
Mam d-100.
Mam problem z podniesieniem lustra. Funkcja nieaktywna.
Czy wwiesz jak temu zaradzić.
Pozdrawiam Jakub.
Aby funkcja podnoszenia lustra była aktywna akumulator musi być naładowany w 100%