Poniższa instrukcja została przygotowana bazując na systemie Ubuntu 8.04 amd64, ale bez większych zmian może być wykorzystana do zainstalowania praktycznie każdego systemu operacyjnego na serwerach OVH.
Ktoś by pomyślał ‘tyle zachodu, ale o co?’. OVH udostępnia świetne serwery, na naprawdę dobrych łączach, za bardzo niską cenę (np. gama Kimsufi ma po prostu ceny-killery – konkurują one niemalże z ofertami hostingu shared – http://kimsufi.pl). Jest jedno ale – ich manager jest troszkę ‘ubogi’, np. nie pozwala na zdefiniowanie partycji typu LVM, oraz – co jest, jak dla mnie, najgorsze – domyślna instalacja wymusza używanie kernela dostarczanego przez OVH. OVH tłumaczy to niby wydajnością, etc. aczkolwiek ja, robiąc testy pod kątem aplikacji które mnie interesują, nie zobaczyłem absolutnie żadnej różnicy wydajności między kernelami made-in-OVH a tymi które są dostarczane z dystrybucją (bądź na tyle małe, że różnica zwyczajnie nie jest warta zachodu).
Oczywiście można po prostu zainstalować system bazowy, i potem doinstalować grub’a oraz kernel dystrybucji i w internecie znajduje się wiele howtos jak to zrobić, no ale wtedy dalej pozstaje kwestia partycji LVM których utworzyć z poziomu managera OVH po prostu nie można.
UWAGA: Instrukcja jest copy&paste-friendly. Listingi kodu celowo mają usunięte odpowiedzi systemu, aby można było całe porcję kopiować i wklejać. Pozatym większość czynności przeprowadzanych tutaj to podstawy i odpowiedzi systemu są somewyjaśniające.
Mimo tego uwaga jest wysoce wskazana (szczególnie przy edycji plików konfiguracyjnych – fstab’a, czy ustawienia sieci na 100% będziesz miał inne), a bezmyślne kopiowanie i wklejanie wszystkiego wręcz zabronione
.
No więc do dzieła.
Tryb rescue
OVH pozwala uruchomić serwery w trybie rescue – w sumie nic nowego, wiekszość dzisiejszych providerów serwerów dedykowanych udostępnia taką funkcję. Tryb ten, to nic innego jak system operacyjny bootowany z PXE. Jest on bardzo pomocny, możesz dzięki niemu np. poprawić problemy z firewallem, przejrzeć zhackowany system bez ryzyka uruchamiania podmienionych binarek, czy np. zainstalować inny system na swoich dyskach używając np. debootstrap’a, co właśnie zamierzamy zrobić.
No więc uruchamiamy nasz serwer w trybie rescue, i jak dostaniemy długo wyczekiwane dane do niego, logujemy się na niego i…
Dzielimy dysk na partycję
Niektórzy mogą do tego użyć fdisk’a, inni cfdiska – każde narzędzie jest dobre, pod warunkiem że osiągnie się zamierzony efekt, czyli dysk podzielony na partycję wg. własnego uznania.
Ja swój podzieliłem na 3 partycję, jedną dla /boot, jedną na swapa i jedną na gigantyczną partycję LVM w której będę trzymał wszystkie inne partycję.
root@rescue:~# sfdisk -d /dev/sda
# partition table of /dev/sda
unit: sectors
/dev/sda1 : start= 63, size= 514017, Id=83, bootable
/dev/sda2 : start= 514080, size= 8016435, Id=82
/dev/sda3 : start= 8530515, size=968237550, Id=8e
/dev/sda4 : start= 0, size= 0, Id= 0
root@rescue:~# pvcreate /dev/sda3
Physical volume "/dev/sda3" successfully created
root@rescue:~# vgcreate vg0 /dev/sda3
Volume group "vg0" successfully created
Jeżeli chcemy utworzyć partycje LVM, teraz jest na to czas…
lvcreate -n slash -L2048 vg0
lvcreate -n home -L10240 vg0
lvcreate -n usr -L8192 vg0
lvcreate -n tmp -L2048 vg0
lvcreate -n var -L5120 vg0
No i żeby móc zamontować te partycje, musimy je sfortmatować. Tutaj bez żadnych wywijasów – domyślne opcję mkfs.ext3.
mkfs.ext3 /dev/sda1
mkswap /dev/sda2
mkfs.ext3 /dev/vg0/slash
mkfs.ext3 /dev/vg0/home
mkfs.ext3 /dev/vg0/usr
mkfs.ext3 /dev/vg0/tmp
mkfs.ext3 /dev/vg0/var
Wcześniej wspomniałem debootstrap – to właśnie jego użyjemy do instalacji naszego systemu. Ale musimy go mieć gdzie zainstalować – mountujemy partycję główną (slash), tworzymy strukturę katalogów, i montujemy pozostałe partycję.
mount /dev/vg0/slash /mnt
mkdir -p /mnt/boot && mkdir -p /mnt/home && \
mkdir -p /mnt/usr && mkdir -p /mnt/var && \
mkdir -p /mnt/tmp
mount /dev/sda1 /mnt/boot
mount /dev/vg0/home /mnt/home
mount /dev/vg0/usr /mnt/usr
mount /dev/vg0/tmp /mnt/tmp
mount /dev/vg0/var /mnt/var
Jak już mamy przygotowane, sformatowane i zamontowane partycję, czas na…
Instalacja systemu bazowego
Nie sprawdzałem czy tryb rescue ma debootstrap’a, ale nawet jeżeli ma, jest on pewnie bardzo stary. Najlepiej użyć czegoś bardziej aktualnego (chociaż też nie najnowszego).
cd /tmp
wget http://mir1.ovh.net/ubuntu/pool/main/d/debootstrap/debootstrap_1.0.10.tar.gz
tar xzf debootstrap_1.0.10.tar.gz && cd debootstrap
make
cp scripts/ubuntu/gutsy scripts/hardy
export DEBOOTSTRAP_DIR=/tmp/debootstrap
/tmp/debootstrap/debootstrap --arch amd64 hardy /mnt ftp://mir1.ovh.net/ubuntu
Po instalacji systemu bazowego, musimy podmontować /dev i /proc dla nowo zainstalowanego systemu. Jeżeli tego nie zrobimy, nie będziemy mogli zainstalować bootloadera z poziomu chroot’a później, co troszkę zkomplikuje sprawy.
mount -t proc none /mnt/proc
mount -o bind /dev /mnt/dev
Mając zainstalowany system bazowy, zamontowane wszystkie niezbędne udziały, czas na…
Chroot
Czym on jest można poczytać tutaj. To z jego poziomu przeprowadzimy dalszy proces konfiguracji systemu tak, aby nasz serwer po ponownym reboocie wstał na cztery łapki i odpowiedział na upgraniony ping oraz pozwolił się nam zalogować.
No więc do dzieła…
LANG= chroot /mnt /bin/bash
W tym momencie zmieni się nam prompt bash’a. To oznacza że jesteśmy w środowisku naszego nowo zainstalowanego systemu operacyjnego.
Teraz czeka nas zabawa, bo musimy skonfigurować system od zera, a zaczynamy od…
Konfiguracja /etc/fstab
System operacyjny musi wiedzieć gdzie i co sobie podmontować, więc konfigurujemy fstab’a.
cat >> /etc/fstab < < EOF
/dev/vg0/slash / ext3 defaults 1 2
/dev/vg0/home /home ext3 defaults 1 2
/dev/vg0/usr /usr ext3 defaults 1 2
/dev/vg0/tmp /tmp ext3 defaults 1 2
/dev/vg0/var /var ext3 defaults 1 2
/dev/sda1 /boot ext3 errors=remount-ro 0 1
proc /proc proc defaults 0 0
sysfs /sys sysfs defaults 0 0
EOF
Konfiguracja sieci
Aby nasz serwer mógł komunikować się z internetem. Upewnij się że podasz właściwe dane!
cat >> /etc/network/interfaces < < EOF
auto lo
iface lo inet loopback
auto eth0
iface eth0 inet static
address 91.121.X.X
netmask 255.255.255.0
network 91.121.X.0
broadcast 91.121.X.X
gateway 91.121.X.X
EOF
Nazwa naszego hosta & /etc/hosts
System instalowany debootstrap'em jest czysty do tego stopnia, że nie ma nawet wpisanego localhost'a do /etc/hosts - musimy to zrobić.
echo ubuntu > /etc/hostname
cat >> /etc/hosts < < EOF
127.0.0.1 localhost
91.121.84.224 ubuntu
EOF
Konfiguracja repozytoriów APT
W tym momencie będziemy mieli zdefiniowane tylko jedno repozytorium - musimy tutaj dodać resztę.
cat > /etc/apt/sources.list < < EOF
deb ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy main restricted
deb-src ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy main restricted
deb ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy-updates main restricted
deb-src ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy-updates main restricted
deb ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy universe
deb-src ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy universe
deb ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy multiverse
deb-src ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy multiverse
deb http://security.ubuntu.com/ubuntu hardy-security main restricted
deb-src http://security.ubuntu.com/ubuntu hardy-security main restricted
EOF
Update systemu
Jak już mamy repozytoria, i podstawową konfigurację za nami, czas zupdatować system... bo niby czemu nie???
apt-get update
apt-get upgrade -y
Instalacja podstawowych usług
Jak już wcześniej pisałem, debootstrap instaluje bardzo podstawowy system. OpenSSH też brakuje. Jeżeli go nie doinstalujemy, nie będziemy mogli się później zalogować na nasz serwer.
Przy okazji instalujemy również inne narzędzia (mdadm, bootloader – grub, lvm2) oraz kernel.
apt-get install openssh-server mdadm grub lvm2 linux-image-server -y
Ustawienie hasła dla root’a
Tego dość często zapominałem, i potem zastanawiałem się co jest grane – nie zrób tego samego błędu. I nigdy, ale przenigdy nie ustawiaj go na coś banalnego (top 3 to ‘qwerty’, ‘asdf’ i ‘root’).
passwd root
Instalacja bootloader’a
Nasz system jest już prawie gotowy – ostatnią czynnością którą musimy wykonać jest instalacja bootloader’a.
OVH domyślnie instaluje lilo, który jest już raczej przeżytkiem – my użyjemy GRUB’a. Zainstalowaliśmy go już wcześniej, więc przechodzimy bezpośrednio do konfiguracji.
Tworzymy katalog dla GRUB’a oraz zmuszamy go do wygenerowania nam menu.lst (komenda update-grub).
mkdir /boot/grub
update-grub
Teraz, aby móc zainstalować bootloader, potrzebny nam plik przedstawiający zawartość obecnych w systemie partycji – /etc/mtab. Tworzymy go sobie bazując na /proc/mounts.
grep -v rootfs /proc/mounts > /etc/mtab
I… instalujemy GRUB’a!
grub-install /dev/sda
Powinniśmy otrzymać coś takiego:
Searching for GRUB installation directory ... found: /boot/grub
Installing GRUB to /dev/sda as (hd0)...
Installation finished. No error reported.
This is the contents of the device map /boot/grub/device.map.
Check if this is correct or not. If any of the lines is incorrect,
fix it and re-run the script `grub-install'.
(hd0) /dev/sda
Tutaj ważne jest aby /boot/grub/device.map zawierał tylko listę dysków – jeżeli będzie tam fd0, trzeba go wykasować.
Na wszelki wypadek, dobrze jest też wywołać polecenia instalacji z poziomu linii poleceń grub’a
grub
W tym momencie prompt zmieni się nam na ‘grub>’, co oznacza że jesteśmy w konsoli interaktywnej GRUB’a. Wykonujemy następujące polecenia:
device (hd0) /dev/sda
root (hd0,0)
setup (hd0)
quit
Na koniec przebudowywujemy initrd…
update-initramfs -c -t -k all
I to wszystko! Możemy wyjść z chroot i zrebootować nasz serwer!
exit
sync && reboot
Po około minucie, serwer powinien zacząć odpowiadać na PINGi, i powinniśmy móc się na niego zalogować przez SSH.
Objerzałem obcych, byłem na ślubie (nie moim
), kupiliśmy piekarnik do chleba, fajny spacer w Hyde Park, kupiłem zestaw małego boksera (chociąż w końcu-końców został użyty ‘na mnie’), byłem na kolejnym ślubie, zacząłem grać w plemiona, pojechaliśmy do Rzymu, ‘nie jedz gorącego chleba!’, pojechaliśmy do Polski, kupiliśmy TV
, dostałem awans, christmass party w firmie
, święta w domu, air berlin zgubiło mi bagaż (którego do dzisiaj nie ma), nowy rok, zapomniałem dodać wody do chleba (mało się nie zapaliła mąka), przeszedłem serię ‘Call of Duty’ (i zakochałem się w tej grze), paraliż Londynu (spadło 15 cm śniegu), dwa lata w Londynie, znaleźliśmy nowe mieszkanie, przeprowadzka (i wielkie fu** – ile my mamy gratów), skręciłem komodę i szafeczkę, dostałem kolejny awans, spędziłem noc w Bunkrze, dostałem nowego Macbooka, zachorowały mi korzonki, pojechaliśmy do Polski – Wielkanoc, pojechaliśmy do Alton Towers, pojechaliśmy do Grecji (gdzie widziałem tysiąc kóz i byłem w najlepszym night-clubie w życiu), wojna z British Gas, zabookowaliśmy wakację na Rodos, pierwszy raz jechałem samochodem w Anglii, pracowałem cały weekend, cały lipiec czekałem na wakacje
, pojechaliśmy na Rodos (było gorąąąąco), jak wróciłem wszystko ‘jebło’ (tak – to właściwe słowo) w pracy, kupiłem X-plane (i poczułem jak trudno się lata), pojechaliśmy wraz ze znajomymi z firmy w góry (widziałem odcinek z serii Anglicy w Zakopanym i miłe panie kelnerki), 09/09/09, pojechaliśmy do Polski.
No – to jesteśmy na bieżąco
.
Ostatnio nie piszę zbytnio aktywnie. W zasadzie wogóle nie piszę. Ogólnie widzę że inni też coraz mniej piszą. Nie wiem – może to taki letni okres przekwitania, a może blogi się po prostu kończą.
W każdym bądź razie, 2 lata szanowni Państwo!
Dwa lata mój blog jest on-line.
Rozłożylo mnie
Praktycznie od środy siedzę w domu, z powodu bliżej nie określonej choroby. No ale już mi trochę lepiej (chociaż jak pomyślę że właśnie tracę weekend to mi jednak gorzej
).
Korzystając z wolnego czasu, i faktu że całe 4 godziny temu wyszła nowa wersja wordpress’a, postanowiłem swojego zaktualizować.
Pierwsze wrażenie – WOW – mają nowy design back endu
. No no, muszę przyznać że całkiem ciekawy. Oprócz tego mnóstwo nowych funkcji. W sumie z listy, wygląda na to że to chyba najbardziej przełomowa wersja. Jedna z funkcji, bardzo mi się podoba – mianowicie one-click upgrade
.
Długo na to czekałem. Nie to żeby przed tem bylo to trudne, ale zawsze jest przyjemniej po prostu kliknąć
.
No nareszcie dokonczylismy proces wprowadzania
Troche nam to zajelo, ale to dlatego ze troche roboty bylo. Mieszkanie generalnie nie bylo w takim stanie, w jakim opuszczalismy nasze ostatnie mieszkanie (czyli posprzatane na tip-top). Cale sprzatanie niestety spadlo na nas
.
No ale juz po wszystkim, mamy pelne wyposazenie ktorego potrzebowalismy a ktorego nam brakowalo (jedna wycieczka do ikei i po sprawie
), i mozemy delektowac sie piciem kawy siedzac w salonie przy otwartym oknie, co nie bylo mozliwe w poprzednim mieszkaniu ze wzgledu na setki samochod smigajacych kazdej minuty 30m od naszych okien (halas…).
Od dokładnie trzech tygodni mam przyjemność korzystać z mac book’a pro w wersji z 15” wyświetlaczem (nie nie – nie dorobiłem się jeszcze, generalnie uważam że płacenie £1300 za komputer to ostra przesada, ale jeżeli to firma płaci, to czemu nie
).
Wcześniej bawiłem się przez tydzień macbookiem, ale oddałem go spowrotem, gdyż ekran był jak dla mnie za mały (13” to zdecydowanie za malo, przynajmniej dla mnie; ale fakt faktem ze dzieki temu ze najpierw go kupilem, a zaraz potem oddalem stalem sie zadowolonym klientem apple ktory nic na dobra sprawe nie kupil
).
W przypadku tego – wszystko jest po prostu idealnie. 15” jest świetnym kompromisem miedzy mega-mobilnym 13” a mega-nie-mobilnym-ale-wypaśnym 17”.
Sam komputer, jak to komputer – ma swoje wady i zalety. Przede wszystkim – strasznie się grzeje. Chociaż myślę że to nie jest tylko kwestia samego komputera od strony fizycznej, a oprogramowania, bo jak inaczej można określić fakt, ze wiatraczki zaczynają chodzić szybciej niż domyślne 2000 rpm dopiero jak temperatura CPU wztasta powyżej 65 stopni? Po prostu apple preferuje ciszę ponad temperaturę sprztu.
Nie wiem jak innym, ale mi to bardzo przeszkadzało, a po kilku godzinach pracy ręce były dziwnie zmęczone. No ale jest na to rozwiązanie – co prawda aplikacja 3rd party, ale naprawdę działa. Sama zasada działania jest banalna, po prostu pozwala na ustawienie takiej predkości obrotów wiatraczków jaką chcesz, i tak np. jeżeli ustawie w pracy 4000 rpm notebook pozostaje chłodny cały czas, a poniewał mamy tzw. open space i jest troszkę szumu w biurze, w ogóle nie słyszę tych wiatraczków.
Inna sprawa to to, że apple powinien (IMHO) dawać możliwosc wyboru bezposrednio w systemie, czy chcemy miec ciepło w rączki, i cicho, czy moze chłodno ale troszkę głośniej (generalnie dźwięk wiatraczków 4000rpm nie jest słyszalny nawet w kuchni przy zamkniętych oknach więc naprawdę nie jest tak źle z ‘podkręconymi’ obrotami).
Druga sprawa, która na początku mnie uderzyła, był juz sam system operacyjny. Po 10 latach korzystania na desktopie z wielu Windowsów, jednak człowiek ma swoje przyzwyczajenia, od których mimo wszystko ciężko odejść. Bo Mac OSX to po prostu inny system.
Zupełnie inny niż wszystkie windowsy, i mimo iż Unix, to trochę inny niz Linuxy.
Trochę ciężko się polapać – przede wszystkim przyspieszenie myszki, na początku może być trochę wkurzające, ale na to znalazłem inne rozwiązanie
.
Ułożenie programów, zasada działania.
Ale po kilku dniach ‘męczarni’ już zaczałem dostrzegać zalety tego systemu, a po 3 tygodniach jak wracam do mojego starego laptopa, wydaje mi się on taki ‘drewniany’
.
Generalnie dzięki mnogości skrótów klawiszowych przestałem całkowicie używać myszki, gdzie wcześniej po prostu nie mogłem bez myszki (zapewne też jest mnóstwo skrótów klawiszowych w Windowsie, ale jakoś nigdy tak szybko nie udało mi się do nich dojść…).
Ekran jest po prostu piękny, nigdy nie widziałem lepszej matrycy w notebook’u. Jest bardzo jasny, ma naprawde dobre kąty, i piękne kolory. Dodatkowym bajerem jest czujnik światła który dostosowywuje automatycznie jasność matrycy w zależności od typu światła pomieszczenia w którym przebywasz. Ma to świetne zastosowanie w sypialni, kiedy ktoś nagle gasi światło – laptop nie raz w oczy, tylko automatycznie sie przyciemnia. Dodatkowo przyciemnianie nie jest ’schodkowe’ tylko płynne.
I jeszcze dodatkowym bajerem
jest podświetlana klawiaturka, która oczywiście też sterowana jest czujnikiem światła. Robi się ciemno – klawisze świecą, a wygląda to naprawde świetnie.
Trzecia sprawa to jakość budowy. Komputer jest po prostu śliczny, wygląda bardzo ładnie, ale jednocześnie jest bardzo delikatny (chodzi mi o obudowę). Ostatnio zadrapałem tylną klapkę wkładając go do plecaka, i przesuwając delikatnie po zamku. Porównując to do jakości budowy moich poprzednich laptopów, niestety macbook wypada zdecydowanie najgorzej.
Podczas tych trzech tygodni, moja stacja robocza po prostu działała. Nigdy nic się nie zacieło, nie przycieło i nie wkurzyło mnie (bo np. dlaczego jak mam otwartych 34 okienko w WinXP i chcem przejść między jednym Putty a drugim musze przechodzić przez 14 innych okienek, jakby nie można było przełączyć się tylko pomiędzy okienkami z danej grupy?!).
I wydaje mi się że wlasnie tak powinno byc. Komputer – twój desktop powinien Ci slużyć, bez żadnych problemów. A nie być powodem do stresu i nerwów.
I jednocześnie tym, trochę chaotycznym wpisem, świętuje 1 rok pracy w Anglii, który mija właśnie jutro
.
Jednym, z plusów naszego mieszkania są całkiem ładne widoki z okien i balkonu nad Londyn.
Dodatkowo, trafiło się nam tak, że okna i balkon mamy od zachodu, także mamy przyjemność podziwiać czasami naprawdę piękne zachody słońca. Gdyby nie fakt, że 50m dalej śmigają samochody po ruchliwej, 6 pasmowej A12, było by naprawde fajnie.
Poniżej fotka zachodu z 10 lutego. Większy rozmiar możecie znaleźć na flickrze

śpij, maleńka
Nie znam
wierniejszych oczu
Nie znam
większego oddania
Odchodzisz…
i
nie mogę Ci pomóc
moczę Cię gorącymi łzami
i
chociaż Ty
nie umiesz mówić
a ja szczekać
wiesz
że Cię kocham
”Pani”
[']['][']
Już są
http://galeria.olartek.net – zapraszam.
Dla publiki widoczne są tylko niektóre zdjęcia, jeżeli chciałbyś mieć dostęp do wszystkich zdjęć napisz do mnie, a może dostaniesz konto z dostępem do wszystkich pozycji
.
Odnośnie sprzętu, świetny auto focus. Co prawda nie miałem słabego szkła, ale AF działał naprawdę wyśmienicie (noc, słabe oświetlenie).
Ale w tym roku zaszalałem
.
Właśnie wróciłem z miasta z swoim prezentem choinkowym
.

Nic dodać nic ująć, właśnie bateria się ładuje, i wieczorem idziemy na miasto
. Jedynym problemem jaki teraz mam jest karta pamięci – 1gb pozwala na zrobienie jedynie 60 nefów
.
No ale jest amazon, jest expresowa wysyłka, na wtorek będzie karta 4gb. 240 zdjęć to już powinno wystarczyć
.
Ostatnio nasze weekendy są jakby w kratkę. Raz mamy aktywny weekend – tak jak ostatni, czyli najpierw próba wyprawy do Madame Tussaud Museum. Próba dlatego, bo w końcu tam nie dotarliśmy. Kolejka do kasy była na oko jakieś 50m, i nawet darmowy bilet nie motywował mnie do tak długiego stania. A w niedziele wyprawa do London Zoo.
Dla odmiany ten weekend spędziliśmy cały w domu. Oglądając filmy, siedząc przed komputerami, nie robiąc generalnie nic konkretnego. Słodkie lenistwo
. W sumie pogoda temu dopisywała, bo na przemian było słońce i deszczowe chmury (w momencie jak chcieliśmy iść np. na rolki, to pojawiały się deszczowe chmury
).
W sumie weekend jeszcze się nie skończył, ale piszę już z góry, bo zaraz zaczynamy oglądanie nowego Bourne’a, a po nim, na pewno sie skończy
.
Ja piernicze, właśnie przeczytałem nowego newsą i zdziczałem
. Do czego to wszystko dąży? Ja rozumiem, iPod to fajna rzecz. Generalnie wszystkie produkty od Apple są piękne, świetne, fajne i trendi. Ale to już lekkie przegięcie.

Obrączka od Apple – http://pclab.pl/news28475.html
Taki mały przedruk, ale uważam go za ciekawostkę.
Na przedłużenie domeny .pl przeciętny polak musi pracować 7h. No ok – w końcu wszystko kosztuje. No i wszystko by było dobrze, tyle że w dalszej części artykułu czytamy – “Warto zauważyć, że jest to ponad 10 razy dłużej niż w przypadku przeciętnego Niemca, który na domenę .de pracuje 40 min, i aż 20 razy dłużej od przeciętnego Brytyjczyka, który na domenę .uk pracuje 19 min.”.
Hm… to już daje do myślenia
… zapraszam do przeczytania oryginału – < < klik >>
Ostatnio jakoś nie mam natchnienia do pisania. A szkoda – bo widze że oglądalność mojego bloga znacznie zmalała.
U nas nic nowego, byliśmy na karnawale na którym było 4783244 ludzi
. W życiu tyle nie widziałem na oczy w jednym miejscu
. Byliśmy też na kilku spacerach, i zrobiliśmy jakieś 1500 zdjęć łącznie.
Wiekszość – tych ładniejszych oczywiście – możecie oglądać w mojej nowo reaktywowane galerii – oczywiście tylko dla wybranych
.
To tyle, jutro idziemy na Thames Festival – zobaczymy – jak będzie coś ciekawego na pewno opisze.
Jestem już tutaj trochę czasu, i nie raz miałem problemy z dogadaniem się z innymi ludźmi. Począwszy od jakiś zwyczajnych sklepów a na infoliniach skończywszy. Np. sytuacja z wczoraj…
ja: excuse me, can you tell me please, where can I find thermal bags?
obsługa tesco: what?
ja: thermal bag, a bag that will keep temperature inside… so I can transport ice or fish…
obsługa tesco: aaa ok, come with me…
i prowdzi mnie do lodu…
drugi raz przy kasie…
ja: …and a thermal bag please…
kasjerka: sorry?
ja: thermal bag, I want to buy thermal bag, have you got it?
kasjerka: ah yes of course, we’ve got bags…
i pokazuje mi jednorazówki…
Oczywiście to tylko jedna przykładowa sytuacja, ale człowiek który tu przyjedzie, i go nie rozumieją myśli sobie – kurde, mój angielski jest do d*py.
Ja też tak myślałem.
Jednak od jakiegoś czasu zaczynam się zastanawiać czy to mój angielski jest problemem, czy może ich…
