Poniższa instrukcja została przygotowana bazując na systemie Ubuntu 8.04 amd64, ale bez większych zmian może być wykorzystana do zainstalowania praktycznie każdego systemu operacyjnego na serwerach OVH.

Ktoś by pomyślał ‘tyle zachodu, ale o co?’. OVH udostępnia świetne serwery, na naprawdę dobrych łączach, za bardzo niską cenę (np. gama Kimsufi ma po prostu ceny-killery – konkurują one niemalże z ofertami hostingu shared – http://kimsufi.pl). Jest jedno ale – ich manager jest troszkę ‘ubogi’, np. nie pozwala na zdefiniowanie partycji typu LVM, oraz – co jest, jak dla mnie, najgorsze – domyślna instalacja wymusza używanie kernela dostarczanego przez OVH. OVH tłumaczy to niby wydajnością, etc. aczkolwiek ja, robiąc testy pod kątem aplikacji które mnie interesują, nie zobaczyłem absolutnie żadnej różnicy wydajności między kernelami made-in-OVH a tymi które są dostarczane z dystrybucją (bądź na tyle małe, że różnica zwyczajnie nie jest warta zachodu).

Oczywiście można po prostu zainstalować system bazowy, i potem doinstalować grub’a oraz kernel dystrybucji i w internecie znajduje się wiele howtos jak to zrobić, no ale wtedy dalej pozstaje kwestia partycji LVM których utworzyć z poziomu managera OVH po prostu nie można.

UWAGA: Instrukcja jest copy&paste-friendly. Listingi kodu celowo mają usunięte odpowiedzi systemu, aby można było całe porcję kopiować i wklejać. Pozatym większość czynności przeprowadzanych tutaj to podstawy i odpowiedzi systemu są somewyjaśniające.
Mimo tego uwaga jest wysoce wskazana (szczególnie przy edycji plików konfiguracyjnych – fstab’a, czy ustawienia sieci na 100% będziesz miał inne), a bezmyślne kopiowanie i wklejanie wszystkiego wręcz zabronione :-) .

No więc do dzieła.

Tryb rescue

OVH pozwala uruchomić serwery w trybie rescue – w sumie nic nowego, wiekszość dzisiejszych providerów serwerów dedykowanych udostępnia taką funkcję. Tryb ten, to nic innego jak system operacyjny bootowany z PXE. Jest on bardzo pomocny, możesz dzięki niemu np. poprawić problemy z firewallem, przejrzeć zhackowany system bez ryzyka uruchamiania podmienionych binarek, czy np. zainstalować inny system na swoich dyskach używając np. debootstrap’a, co właśnie zamierzamy zrobić.

No więc uruchamiamy nasz serwer w trybie rescue, i jak dostaniemy długo wyczekiwane dane do niego, logujemy się na niego i…

Dzielimy dysk na partycję

Niektórzy mogą do tego użyć fdisk’a, inni cfdiska – każde narzędzie jest dobre, pod warunkiem że osiągnie się zamierzony efekt, czyli dysk podzielony na partycję wg. własnego uznania.

Ja swój podzieliłem na 3 partycję, jedną dla /boot, jedną na swapa i jedną na gigantyczną partycję LVM w której będę trzymał wszystkie inne partycję.

root@rescue:~# sfdisk -d /dev/sda
# partition table of /dev/sda
unit: sectors

/dev/sda1 : start= 63, size= 514017, Id=83, bootable
/dev/sda2 : start= 514080, size= 8016435, Id=82
/dev/sda3 : start= 8530515, size=968237550, Id=8e
/dev/sda4 : start= 0, size= 0, Id= 0

root@rescue:~# pvcreate /dev/sda3
Physical volume "/dev/sda3" successfully created
root@rescue:~# vgcreate vg0 /dev/sda3
Volume group "vg0" successfully created

Jeżeli chcemy utworzyć partycje LVM, teraz jest na to czas…

lvcreate -n slash -L2048 vg0
lvcreate -n home -L10240 vg0
lvcreate -n usr -L8192 vg0
lvcreate -n tmp -L2048 vg0
lvcreate -n var -L5120 vg0

No i żeby móc zamontować te partycje, musimy je sfortmatować. Tutaj bez żadnych wywijasów – domyślne opcję mkfs.ext3.

mkfs.ext3 /dev/sda1
mkswap /dev/sda2
mkfs.ext3 /dev/vg0/slash
mkfs.ext3 /dev/vg0/home
mkfs.ext3 /dev/vg0/usr
mkfs.ext3 /dev/vg0/tmp
mkfs.ext3 /dev/vg0/var

Wcześniej wspomniałem debootstrap – to właśnie jego użyjemy do instalacji naszego systemu. Ale musimy go mieć gdzie zainstalować – mountujemy partycję główną (slash), tworzymy strukturę katalogów, i montujemy pozostałe partycję.

mount /dev/vg0/slash /mnt
mkdir -p /mnt/boot && mkdir -p /mnt/home && \
mkdir -p /mnt/usr && mkdir -p /mnt/var && \
mkdir -p /mnt/tmp
mount /dev/sda1 /mnt/boot
mount /dev/vg0/home /mnt/home
mount /dev/vg0/usr /mnt/usr
mount /dev/vg0/tmp /mnt/tmp
mount /dev/vg0/var /mnt/var

Jak już mamy przygotowane, sformatowane i zamontowane partycję, czas na…

Instalacja systemu bazowego

Nie sprawdzałem czy tryb rescue ma debootstrap’a, ale nawet jeżeli ma, jest on pewnie bardzo stary. Najlepiej użyć czegoś bardziej aktualnego (chociaż też nie najnowszego).

cd /tmp
wget http://mir1.ovh.net/ubuntu/pool/main/d/debootstrap/debootstrap_1.0.10.tar.gz
tar xzf debootstrap_1.0.10.tar.gz && cd debootstrap
make
cp scripts/ubuntu/gutsy scripts/hardy
export DEBOOTSTRAP_DIR=/tmp/debootstrap
/tmp/debootstrap/debootstrap --arch amd64 hardy /mnt ftp://mir1.ovh.net/ubuntu

Po instalacji systemu bazowego, musimy podmontować /dev i /proc dla nowo zainstalowanego systemu. Jeżeli tego nie zrobimy, nie będziemy mogli zainstalować bootloadera z poziomu chroot’a później, co troszkę zkomplikuje sprawy.

mount -t proc none /mnt/proc
mount -o bind /dev /mnt/dev

Mając zainstalowany system bazowy, zamontowane wszystkie niezbędne udziały, czas na…

Chroot

Czym on jest można poczytać tutaj. To z jego poziomu przeprowadzimy dalszy proces konfiguracji systemu tak, aby nasz serwer po ponownym reboocie wstał na cztery łapki i odpowiedział na upgraniony ping oraz pozwolił się nam zalogować.

No więc do dzieła…

LANG= chroot /mnt /bin/bash

W tym momencie zmieni się nam prompt bash’a. To oznacza że jesteśmy w środowisku naszego nowo zainstalowanego systemu operacyjnego.

Teraz czeka nas zabawa, bo musimy skonfigurować system od zera, a zaczynamy od…

Konfiguracja /etc/fstab

System operacyjny musi wiedzieć gdzie i co sobie podmontować, więc konfigurujemy fstab’a.

cat >> /etc/fstab < < EOF
/dev/vg0/slash / ext3 defaults 1 2
/dev/vg0/home /home ext3 defaults 1 2
/dev/vg0/usr /usr ext3 defaults 1 2
/dev/vg0/tmp /tmp ext3 defaults 1 2
/dev/vg0/var /var ext3 defaults 1 2
/dev/sda1 /boot ext3 errors=remount-ro 0 1
proc /proc proc defaults 0 0
sysfs /sys sysfs defaults 0 0
EOF

Konfiguracja sieci

Aby nasz serwer mógł komunikować się z internetem. Upewnij się że podasz właściwe dane!

cat >> /etc/network/interfaces < < EOF
auto lo
iface lo inet loopback

auto eth0
iface eth0 inet static
address 91.121.X.X
netmask 255.255.255.0
network 91.121.X.0
broadcast 91.121.X.X
gateway 91.121.X.X
EOF

Nazwa naszego hosta & /etc/hosts

System instalowany debootstrap'em jest czysty do tego stopnia, że nie ma nawet wpisanego localhost'a do /etc/hosts - musimy to zrobić.

echo ubuntu > /etc/hostname

cat >> /etc/hosts < < EOF
127.0.0.1 localhost
91.121.84.224 ubuntu
EOF

Konfiguracja repozytoriów APT

W tym momencie będziemy mieli zdefiniowane tylko jedno repozytorium - musimy tutaj dodać resztę.

cat > /etc/apt/sources.list < < EOF
deb ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy main restricted
deb-src ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy main restricted

deb ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy-updates main restricted
deb-src ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy-updates main restricted

deb ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy universe
deb-src ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy universe

deb ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy multiverse
deb-src ftp://mirror.ovh.net/ubuntu/ hardy multiverse

deb http://security.ubuntu.com/ubuntu hardy-security main restricted
deb-src http://security.ubuntu.com/ubuntu hardy-security main restricted
EOF

Update systemu

Jak już mamy repozytoria, i podstawową konfigurację za nami, czas zupdatować system... bo niby czemu nie???

apt-get update
apt-get upgrade -y

Instalacja podstawowych usług

Jak już wcześniej pisałem, debootstrap instaluje bardzo podstawowy system. OpenSSH też brakuje. Jeżeli go nie doinstalujemy, nie będziemy mogli się później zalogować na nasz serwer.

Przy okazji instalujemy również inne narzędzia (mdadm, bootloader – grub, lvm2) oraz kernel.

apt-get install openssh-server mdadm grub lvm2 linux-image-server -y

Ustawienie hasła dla root’a

Tego dość często zapominałem, i potem zastanawiałem się co jest grane – nie zrób tego samego błędu. I nigdy, ale przenigdy nie ustawiaj go na coś banalnego (top 3 to ‘qwerty’, ‘asdf’ i ‘root’).

passwd root

Instalacja bootloader’a

Nasz system jest już prawie gotowy – ostatnią czynnością którą musimy wykonać jest instalacja bootloader’a.

OVH domyślnie instaluje lilo, który jest już raczej przeżytkiem – my użyjemy GRUB’a. Zainstalowaliśmy go już wcześniej, więc przechodzimy bezpośrednio do konfiguracji.

Tworzymy katalog dla GRUB’a oraz zmuszamy go do wygenerowania nam menu.lst (komenda update-grub).

mkdir /boot/grub
update-grub

Teraz, aby móc zainstalować bootloader, potrzebny nam plik przedstawiający zawartość obecnych w systemie partycji – /etc/mtab. Tworzymy go sobie bazując na /proc/mounts.

grep -v rootfs /proc/mounts > /etc/mtab

I… instalujemy GRUB’a!

grub-install /dev/sda

Powinniśmy otrzymać coś takiego:

Searching for GRUB installation directory ... found: /boot/grub
Installing GRUB to /dev/sda as (hd0)...
Installation finished. No error reported.
This is the contents of the device map /boot/grub/device.map.
Check if this is correct or not. If any of the lines is incorrect,
fix it and re-run the script `grub-install'.

(hd0) /dev/sda

Tutaj ważne jest aby /boot/grub/device.map zawierał tylko listę dysków – jeżeli będzie tam fd0, trzeba go wykasować.

Na wszelki wypadek, dobrze jest też wywołać polecenia instalacji z poziomu linii poleceń grub’a

grub

W tym momencie prompt zmieni się nam na ‘grub>’, co oznacza że jesteśmy w konsoli interaktywnej GRUB’a. Wykonujemy następujące polecenia:

device (hd0) /dev/sda
root (hd0,0)
setup (hd0)
quit

Na koniec przebudowywujemy initrd…

update-initramfs -c -t -k all

I to wszystko! Możemy wyjść z chroot i zrebootować nasz serwer!

exit
sync && reboot

Po około minucie, serwer powinien zacząć odpowiadać na PINGi, i powinniśmy móc się na niego zalogować przez SSH.

Objerzałem obcych, byłem na ślubie (nie moim ;-) ), kupiliśmy piekarnik do chleba, fajny spacer w Hyde Park, kupiłem zestaw małego boksera (chociąż w końcu-końców został użyty ‘na mnie’), byłem na kolejnym ślubie, zacząłem grać w plemiona, pojechaliśmy do Rzymu, ‘nie jedz gorącego chleba!’, pojechaliśmy do Polski, kupiliśmy TV :-) , dostałem awans, christmass party w firmie ;-) , święta w domu, air berlin zgubiło mi bagaż (którego do dzisiaj nie ma), nowy rok, zapomniałem dodać wody do chleba (mało się nie zapaliła mąka), przeszedłem serię ‘Call of Duty’ (i zakochałem się w tej grze), paraliż Londynu (spadło 15 cm śniegu), dwa lata w Londynie, znaleźliśmy nowe mieszkanie, przeprowadzka (i wielkie fu** – ile my mamy gratów), skręciłem komodę i szafeczkę, dostałem kolejny awans, spędziłem noc w Bunkrze, dostałem nowego Macbooka, zachorowały mi korzonki, pojechaliśmy do Polski – Wielkanoc, pojechaliśmy do Alton Towers, pojechaliśmy do Grecji (gdzie widziałem tysiąc kóz i byłem w najlepszym night-clubie w życiu), wojna z British Gas, zabookowaliśmy wakację na Rodos, pierwszy raz jechałem samochodem w Anglii, pracowałem cały weekend, cały lipiec czekałem na wakacje ;-) , pojechaliśmy na Rodos (było gorąąąąco), jak wróciłem wszystko ‘jebło’ (tak – to właściwe słowo) w pracy, kupiłem X-plane (i poczułem jak trudno się lata), pojechaliśmy wraz ze znajomymi z firmy w góry (widziałem odcinek z serii Anglicy w Zakopanym i miłe panie kelnerki), 09/09/09, pojechaliśmy do Polski.

No – to jesteśmy na bieżąco :-) .

Wracając do czasów liceum, dość aktywnie interesowałem się gwiazdami, kosmosem i ufoludkami (a nawet aktywnie wspierałem poszukiwania – brałem udział w projekcie Seti @home, do tego stopnia że dostałem nawet certyfikat).

Pewnego dnia od kuzyna pożyczyłem Alien Quadrilogy – na kasetach VHS :-) . Po obejrzeniu wszystkich 4-rech części, pomyślałem że obejrze jeszcze raz, i jeszcze raz i jeszcze… i tak spędziłem chyba pół roku oglądając w kółko obcych z częstotliwością, tak dwa razy na dwa tygodnie wszystkie cztery części.

Miałem nawet swój własny ranking wszystkich części. Do dzisiaj pamiętam – 2,1,3,4. W takiej kolejności dla mnie klasowały się poszczególne części obcych.

Niedawno, robiąc zakupy w tesco mój wzrok przykuło zielonkawe jajko na okładce płyt DVD. Od razu rozpoznałem co to – Alien Quadrilogy – 9 Disc Complete Box Set. Wersja dla ’smakoszy’ :-D .

No więc szybka narada z Bartoszem (on też jest fanem obcych), no i mam – piękne pudełeczko z 9-cioma płytami DVD.

Czym się różni to wydanie, od starszego wydania VHS. Na pewno jakością. Jakość obrazu – szczególnie na macbooku pro (mają cholernie dobre matryce) jes po prostu super, dzwięk też nie pozostawia nic do życzenia.
Oprócz rozszerzonych i pozmienianych ujęć, są jeszcze ujęcia które nie zostały umieszczone w filmie (np. kiedy w pierwszej części, kiedy trzech odważnych idzie w nieznane zbadać statek obcych, w originale było ujęcie w momencie jak są przed statkiem, i jak już na statku; natomiast jakby umknął sam moment wchodzenia na statek; właśnie to ujęcie jest w menu ‘usunięte sceny’; jest naprawdę fajne, nie wiem czemu nie zostało załączone w oryginale), kupa rozmów oraz fragmenty filmu z momentu kręcenia obcych.

Zaskakujące, że mimo iż oglądałem to już ten film tyle razy, nadal jest w stanie wywołać u mnie dreszczyk emocji i podnieść ciśnienie w niektórych momentach ;-) . Jak na 1979 rok, film jest po prostu rewelacyjny.

Póki co przeszliśmy przez część pierwszą ze wszystkimi dodatkami. Teraz szykujemy się na drugą :-) .

Wszystkim fanom obcych – naprawdę gorąco polecam.

Jeżeli ktoś jest w UK, to można zamówić kolekcje z amazona – http://www.amazon.co.uk/Alien-Quadrilogy-Disc-Complete-Box/dp/B0000C24F3/ref=sr_1_1?ie=UTF8&s=dvd&qid=1216507873&sr=8-1

Ostatnio nie piszę zbytnio aktywnie. W zasadzie wogóle nie piszę. Ogólnie widzę że inni też coraz mniej piszą. Nie wiem – może to taki letni okres przekwitania, a może blogi się po prostu kończą.

W każdym bądź razie, 2 lata szanowni Państwo! :-) Dwa lata mój blog jest on-line.

Pogoda w Londynie to po prostu P O R A Ż K A

Co z tego że Londyn to duże miasto, że jest dużo fajnych rzeczy do zwiedzenia, obejrzenia, przełażenia, jak ciągle PADA ?!

Hehe…

Google jak widać nieźle pracuje.
W 15 minut po publikacji mojego wpisu na temat bt i przejścia do adsl24.co.uk, już jestem na pierwszym miejscu pod hasłem bt+wolny internet :-)

http://www.google.pl/search?hl=pl&q=bt+wolny+internet&btnG=Szukaj&lr=

I O TO MI WŁAŚNIE CHODZIŁO :-)

Temat wątka jest specjalnie dobrany pod seo ;-)

Osoby które na bieżąco czytały mojego bloga, doskonale wiedzą jakim koszmarem dla mnie było bt.
Wieczne problemy z prędkością (miałem najwyższy pakiet – 8mbit/s; średnia prędkość jakies 120kbit/s…), problemy z jakimkolwiek kontaktem z supportem (ostatnio czekałem jedyne 18 minut… oczywiście nie załatwiłem sprawy z która dzwoniłem… Pan z supportu nie był odpowiednią osobą, mieli oddzwonić… mieli… nie oddzwonili) ogólnie w skali od 1-10 – 0.
Dodatkowo, kiedy rok temu brałem od nich łącze, prosiłem o kontrakt na 12 miesięcy. Różnica między kontraktem na 12 a 18 miesięcy była oczywiście w wysokości abonamentu, ale pomyślałem że £9f to nie jest wystarczająca kwota aby zaufać im na tyle żeby zostać z nimi kolejne 18 miesięcy. Jak się później okazało, kontrakt mimo wszystko został ustawiony na okres 18 miesięcy. Ale po jakiś 25 telefonach, 12 mailach i 2 zapewnieniach że to już zostało zrobione (w grudniu ‘07 i styczniu ‘08) udało nam się dogadać i skrócili nam kontrakt do 12 miesięcy (chociaż w sumie jeszcze nie wiadomo – może przyślą mi karę :-) ).

W każdym razie po wielu bojach, udało nam się wyciągnąć od bt MAC (migration authorization code) dzięki któremy mogliśmy przejść do innego dostawcy internetu.
Muszę przyznać że jest tutaj to bardzo ciekawie rozwiązane. Generalnie kable, centrale są wszystkie bt, i dalej muszę od nich mieć linie telefoniczną. Ale inni operatorzy mogą świadczyć usługi korzystając z infrastruktury bt. Z tego co wiem, u nas – w Polsce – też zaczyna to wchodzić, ale nie jest to tak popularne jak tutaj.
Dzięki temu do wyboru miałem 7 dostawców. Bardzo chciałem przesiąść się na bethere.co.uk, ale niestety moja centrala jeszcze ich nie obsługuje. Zrobiłem szybki research (google twoim przyjacielem :-) ), pozatym podczas bojów z bt poznałem wiele bardzo interesujących forów i stron na których były ciekawe rankingi dostawców. Moją uwagę przyciągnęło adsl24.co.uk. 3 miejsce w ogólnym rankingu (bt jest chyba koło 36 na 38 pozycje :-) ). Nawet wyżej niż bethere.co.uk.
No nic, szybki spacer po ich stronie… ciekawym zjawiskiem jest że posiadają forum, do którego dostęp mają wszyscy. Jest to bardzo odważne posunięcie, bo jeżeli tylko coś komuś nie pasuje, to zaraz będzie się wyżywał na forum, i bluzgał na nich jak się da (a tak przynajmniej funckjonuje to w .pl).
Jednak najlepsze jest to, że każdy post który opisywał jakieś problemy z ich usługami, był odpowiadany przez załogę adsl24.co.uk kilku krotnie i w konsekwencji prowadził do tego iż pierwotnie poszkodowany, zirytowany użytkownik dziękował i kłaniał się obsłudze za pomoc.
No to jest pierwszy duży plus dla adsl24 – nie boją się publicznego rozgłosu i dbają o klienta, nawet poprzez forum.
Dalej, strona wygląda bardzo fajnie… są czymś w stylu resellera enta.net (który ma naprawdę świetne lącza)… umowa 1 miesięczna… bardzo atrakcyjne ceny… angielski bok :-D … panel administracyjny… klasa 8 adresów ip za darmo… mmm…

No nic – sprawdzimy ten ich angielski bok.
Pierwszy telefon – dział sprzedaży (sales) – angol jak nic :-) . Bardzo miły Pan, szybciutko sprawdził co mogę od nich dostać, pogadał co jest grane, jak wygląda ich usługa, no super, super…
Drugi – support – odbiera… angol! :-) … no to super!

Jeżeli chodzi o samą oferte, mają dość ciekawe podejście. Większość dostawców wprowadza FUP (fair usage policy – polityke uczciwego korzystania), czyli jeżeli za dużo ciągniesz – przytną Cię. Problemem jest tylko określenie, co znaczy ‘za dużo’ i z tego co wiem, bardzo różnie interpretowane jest to przez różnych dostawców, a nawet czasami różnie interpretowane dla różnych klientów przez tego samego dostawce (w tym na pewno przez bt).
Adsl24.co.uk ma znane nam wszystkim, limity na ściągane dane. Z tym że wprowadzają jeszcze godziny szczytu (on-peak) i poza szczytem (off-peak). Po szybkim zastanowieniu, doszliśmy do wniosku że abonament za 19.99f będzie dla nas w zupełności wystarczający (30gb peak/300gb off-peak).

Dobra, czas zamówić… w sumie cały proces sprowadził się do wypełnienia jednego formularza. Dostałem 3 maile, w tym dwa z informacjami o danych do konta adsl24.co.uk i enta.net, oraz miłą prośbę o uregulowanie pierwszej wpłaty. Od razu do zrobiłem, i dostałem informacje, że mój broadband zostanie aktywowany dokładnie za tydzień. No to mi się troszkę nie spodobało, bo troche się, że tak powiem, podjarałem :-)
Dobra, no nic, trzeba poczekać. W między czasie przeanalizowałem ich panel zarządzania usługą, który jest naprawdę świetny. Jest tam praktycznie wszystko. Informacje o awariach bt, informacje o stanie mojego broadbandu, informacje o płatnościach, możliwość zmiany pakiety, informacje o mojej centrali, moich danych, pozomie użycia, historia połączeń… wszystko. Generalnie wyglądało to tak że mogę zrobić wszystko, bez dzwonienia do nich… wszystko z panelu…

No więc przyszedł piątek. Dzień w którym miał się skończyć mój koszmar z bt. Dzień w którym miałem się uwolnić od giganta-oszusta. I o dziwo tak się stało :-D !
O godzine 14 dostałem maila że usługa została już uruchomiona, i że mogę się zalogować do ich sieci, korzystając z danych aktywacyjnych które zostały mi przesłane wcześniej.
Dane oczywiście działały… pierwszy test… modem połączony na 4.6mbit/s… szybka kalkulacja… powinienem max wyciągać 4mbit/s… speedtest 3987kbit/s! :-D
W tym momencie, gdzie jest sobota wieczór i sieć jest generalnie maxymalnie obciążona, mam blisko 3.5mbit/s (max 4mbit/s).

O tej porze tydzień temu, miałem jakieś 200kbit/s z bt… no comments…
Ok, czas na badanie trasy… z bt do serwerów w Polsce miałem 19 hopów…

shuttle:~ bart$ traceroute 89.174.87.1
traceroute to 89.174.87.1 (89.174.87.1), 64 hops max, 40 byte packets
1 192.168.1.254 (192.168.1.254) 4.567 ms 0.747 ms 0.623 ms
2 ironwood.dsl.enta.net (87.127.229.6) 27.693 ms 25.571 ms 26.304 ms
3 vlan4002.telehouse-east.dsl.enta.net (87.127.229.1) 26.129 ms 26.098 ms 26.541 ms
4 te5-2.telehouse-east.core.enta.net (62.249.192.121) 25.568 ms 42.212 ms 27.198 ms
5 lon-linx1.gtsce.net (195.66.224.58) 44.413 ms 43.149 ms 42.411 ms
6 plwaw1-p2-2.ipartners.pl (195.39.208.70) 59.996 ms 63.693 ms 61.672 ms
7 taro-wawa1-so-5-0-0-0.net.ipartners.pl (157.25.3.98) 59.959 ms 63.688 ms 60.615 ms
8 157.25.4.234 (157.25.4.234) 63.182 ms 64.788 ms 63.884 ms
9 szczecin-abr2-so2-0-0.net.ipartners.pl (157.25.3.254) 78.983 ms 66.055 ms 66.071 ms
10 szczecin-ge0-1-10.net.ipartners.pl (217.153.6.1) 74.362 ms 66.715 ms 66.882 ms
11 do-gts.idk.net.pl (89.174.87.1) 71.376 ms 70.144 ms 67.844 ms

Sweet… :-)

Usługa – puki co korzystam z niej 24h :-) , ale 10/10.

Rozumiem że mają godziny szczytu, że ludzie ciągną, ale bez przesady, jak można klientowi wciskać że ma łącze 8mbit/s i dawać mu 200kbit/s !?

Kolejną rzeczą która na prawdę mi się podoba, jest dostęp do pewnego rodzaju statusu ich łączy. Od razu widać że mają 6 centralnych połączeń o predkości 155mbit/s każde, i jak są obciążone. Czy w tym momencie można spodziewać się spadku prędkości usługi, czy też nie.
Udostępniana jest również informacja, o tym do której centrali jesteś w tym momencie podłączony. Restart modemu powoduje że łączysz się do innej, centrali. Świetna sprawa :-) .
Pozatym używają troszke bardziej humanistycznego algorytmu ograniczania prędkości, w wypadku przeciążenia – nie tną 10x, tylko obniżają stopniowo prędkości.

No i do tego umowa miesięczna! :-) Nie podoba się, nie płacę i ide do innego dostawcy. Zero zobowiązań.

Reasumując, jestem naprawdę bardzo zadowolony. Ja wiem że 24h to nie dużo, ale samo ich podejście, to jak przeprowadzony został proces aktywacji, panel administracyjny z którego mogę nawet zmienić status interleavingu, co wcześniej wymagało 10 telefonów do bt powoduje że człowiekowi od razu lepiej.
Po prostu pełen profesjonalizm.

adsl24.co.uk – gorąco polecam!

bt SUCKS!

Rozłożylo mnie :-(

Praktycznie od środy siedzę w domu, z powodu bliżej nie określonej choroby. No ale już mi trochę lepiej (chociaż jak pomyślę że właśnie tracę weekend to mi jednak gorzej ;-) ).

Korzystając z wolnego czasu, i faktu że całe 4 godziny temu wyszła nowa wersja wordpress’a, postanowiłem swojego zaktualizować.

Pierwsze wrażenie – WOW – mają nowy design back endu :-) . No no, muszę przyznać że całkiem ciekawy. Oprócz tego mnóstwo nowych funkcji. W sumie z listy, wygląda na to że to chyba najbardziej przełomowa wersja. Jedna z funkcji, bardzo mi się podoba – mianowicie one-click upgrade :-) .
Długo na to czekałem. Nie to żeby przed tem bylo to trudne, ale zawsze jest przyjemniej po prostu kliknąć ;-) .

No nareszcie dokonczylismy proces wprowadzania :-)

Troche nam to zajelo, ale to dlatego ze troche roboty bylo. Mieszkanie generalnie nie bylo w takim stanie, w jakim opuszczalismy nasze ostatnie mieszkanie (czyli posprzatane na tip-top). Cale sprzatanie niestety spadlo na nas :-( .

No ale juz po wszystkim, mamy pelne wyposazenie ktorego potrzebowalismy a ktorego nam brakowalo (jedna wycieczka do ikei i po sprawie :-) ), i mozemy delektowac sie piciem kawy siedzac w salonie przy otwartym oknie, co nie bylo mozliwe w poprzednim mieszkaniu ze wzgledu na setki samochod smigajacych kazdej minuty 30m od naszych okien (halas…).

Od dokładnie trzech tygodni mam przyjemność korzystać z mac book’a pro w wersji z 15” wyświetlaczem (nie nie – nie dorobiłem się jeszcze, generalnie uważam że płacenie £1300 za komputer to ostra przesada, ale jeżeli to firma płaci, to czemu nie :-) ).

Wcześniej bawiłem się przez tydzień macbookiem, ale oddałem go spowrotem, gdyż ekran był jak dla mnie za mały (13” to zdecydowanie za malo, przynajmniej dla mnie; ale fakt faktem ze dzieki temu ze najpierw go kupilem, a zaraz potem oddalem stalem sie zadowolonym klientem apple ktory nic na dobra sprawe nie kupil :-) ).

W przypadku tego – wszystko jest po prostu idealnie. 15” jest świetnym kompromisem miedzy mega-mobilnym 13” a mega-nie-mobilnym-ale-wypaśnym 17”.

Sam komputer, jak to komputer – ma swoje wady i zalety. Przede wszystkim – strasznie się grzeje. Chociaż myślę że to nie jest tylko kwestia samego komputera od strony fizycznej, a oprogramowania, bo jak inaczej można określić fakt, ze wiatraczki zaczynają chodzić szybciej niż domyślne 2000 rpm dopiero jak temperatura CPU wztasta powyżej 65 stopni? Po prostu apple preferuje ciszę ponad temperaturę sprztu.
Nie wiem jak innym, ale mi to bardzo przeszkadzało, a po kilku godzinach pracy ręce były dziwnie zmęczone. No ale jest na to rozwiązanie – co prawda aplikacja 3rd party, ale naprawdę działa. Sama zasada działania jest banalna, po prostu pozwala na ustawienie takiej predkości obrotów wiatraczków jaką chcesz, i tak np. jeżeli ustawie w pracy 4000 rpm notebook pozostaje chłodny cały czas, a poniewał mamy tzw. open space i jest troszkę szumu w biurze, w ogóle nie słyszę tych wiatraczków.
Inna sprawa to to, że apple powinien (IMHO) dawać możliwosc wyboru bezposrednio w systemie, czy chcemy miec ciepło w rączki, i cicho, czy moze chłodno ale troszkę głośniej (generalnie dźwięk wiatraczków 4000rpm nie jest słyszalny nawet w kuchni przy zamkniętych oknach więc naprawdę nie jest tak źle z ‘podkręconymi’ obrotami).

Druga sprawa, która na początku mnie uderzyła, był juz sam system operacyjny. Po 10 latach korzystania na desktopie z wielu Windowsów, jednak człowiek ma swoje przyzwyczajenia, od których mimo wszystko ciężko odejść. Bo Mac OSX to po prostu inny system.
Zupełnie inny niż wszystkie windowsy, i mimo iż Unix, to trochę inny niz Linuxy.
Trochę ciężko się polapać – przede wszystkim przyspieszenie myszki, na początku może być trochę wkurzające, ale na to znalazłem inne rozwiązanie ;-) .
Ułożenie programów, zasada działania.
Ale po kilku dniach ‘męczarni’ już zaczałem dostrzegać zalety tego systemu, a po 3 tygodniach jak wracam do mojego starego laptopa, wydaje mi się on taki ‘drewniany’ :-) .

Generalnie dzięki mnogości skrótów klawiszowych przestałem całkowicie używać myszki, gdzie wcześniej po prostu nie mogłem bez myszki (zapewne też jest mnóstwo skrótów klawiszowych w Windowsie, ale jakoś nigdy tak szybko nie udało mi się do nich dojść…).
Ekran jest po prostu piękny, nigdy nie widziałem lepszej matrycy w notebook’u. Jest bardzo jasny, ma naprawde dobre kąty, i piękne kolory. Dodatkowym bajerem jest czujnik światła który dostosowywuje automatycznie jasność matrycy w zależności od typu światła pomieszczenia w którym przebywasz. Ma to świetne zastosowanie w sypialni, kiedy ktoś nagle gasi światło – laptop nie raz w oczy, tylko automatycznie sie przyciemnia. Dodatkowo przyciemnianie nie jest ’schodkowe’ tylko płynne.
I jeszcze dodatkowym bajerem :-) jest podświetlana klawiaturka, która oczywiście też sterowana jest czujnikiem światła. Robi się ciemno – klawisze świecą, a wygląda to naprawde świetnie.

Trzecia sprawa to jakość budowy. Komputer jest po prostu śliczny, wygląda bardzo ładnie, ale jednocześnie jest bardzo delikatny (chodzi mi o obudowę). Ostatnio zadrapałem tylną klapkę wkładając go do plecaka, i przesuwając delikatnie po zamku. Porównując to do jakości budowy moich poprzednich laptopów, niestety macbook wypada zdecydowanie najgorzej.

Podczas tych trzech tygodni, moja stacja robocza po prostu działała. Nigdy nic się nie zacieło, nie przycieło i nie wkurzyło mnie (bo np. dlaczego jak mam otwartych 34 okienko w WinXP i chcem przejść między jednym Putty a drugim musze przechodzić przez 14 innych okienek, jakby nie można było przełączyć się tylko pomiędzy okienkami z danej grupy?!).

I wydaje mi się że wlasnie tak powinno byc. Komputer – twój desktop powinien Ci slużyć, bez żadnych problemów. A nie być powodem do stresu i nerwów.

I jednocześnie tym, trochę chaotycznym wpisem, świętuje 1 rok pracy w Anglii, który mija właśnie jutro :-) .

Jednym, z plusów naszego mieszkania są całkiem ładne widoki z okien i balkonu nad Londyn.
Dodatkowo, trafiło się nam tak, że okna i balkon mamy od zachodu, także mamy przyjemność podziwiać czasami naprawdę piękne zachody słońca. Gdyby nie fakt, że 50m dalej śmigają samochody po ruchliwej, 6 pasmowej A12, było by naprawde fajnie.

Poniżej fotka zachodu z 10 lutego. Większy rozmiar możecie znaleźć na flickrze

zachód słońca nad Londynem

śpij, maleńka

życie Comments Off
Jan 252008


Sara...

Nie znam
wierniejszych oczu
Nie znam
większego oddania
Odchodzisz…
i
nie mogę Ci pomóc
moczę Cię gorącymi łzami
i
chociaż Ty
nie umiesz mówić
a ja szczekać
wiesz
że Cię kocham

                          ”Pani”


:-(

[']['][']

Na początku korzystając z okazji, chciałbym wszystkim życzyć wszystkiego najlepszego w nowym – 2oo8 roku! :-)

Myslałem że będąc w Polsce, będe miał trochę czasu żeby podgonić blog’a i napisać pare notek, ale jakoś mi się nie udało. Świąteczna atmosfera, tak mnie zajęła i przyćmiła że jakoś nie było mi dane myśleć o blogu :-) .

W każdym razie mikołaj przyniósł mi świetną książkę – czytałem o niej już jakiś czas temu, i mocno mnie intrygowała, a że okazja się zbliżała, postanowiłem dać cynk mikołajowi co by mnie ucieszyło.

Książka to Understanding exposure autorstwa Bryana Petersona (polski tytuł który jest dostępny w merlinie – od 2007 roku – to Ekspozycja bez tajemnic).

Opis merlin’u : Każdy, dla kogo pojęcie ekspozycji wydaje się niejasne, czy zbyt profesjonalne, znajdzie w tej książce jego zrozumiałe objaśnienie. Autor wyjaśnia powiązania przysłony i czasu naświetlania i tłumaczy, jak wykonać dobre zdjęcia w pozornie trudnych sytuacjach, na przykład w ustawieniu pod światło, przy pochmurnej pogodzie, w słabym oświetleniu, czy w ruchu. Wiedza ta ma istotne znaczenie zarówno dla fotografujących na filmie, jak i cyfrowo.

Ja powiem tyle że książka jest naprawde świetna. Treść – zdjęcia i tekst – jest idealnie wyważona, przez co czytając ją, nie nudziłem się. Książka pisana jest bardzo lekkim językiem, i czyta się praktycznie sama (wielkim czytelnikiem nie jestem, a wciągneła mnie tak że dwu krotnie odkładałem ją po 2 w nocy, i to naprawde niechętnie ;-) ). Autor ma świetny dryft do pisania, i świetna wyobraźnie.
Potrafi naprawde w prosty i zrozumiały sposób przedstawić dość skompliowane pojęcia.

Jako że książka pokrywa także naprawde podstawowe podstawy, nie wszystko było dla mnie nowe :-) . Ale także dowiedziałem się kilku bardzo ciekawych tricków (jak np. jak sprawdzić podgląd przysłony jeżeli aparat nie ma takiej funkcji), a rozdział o Sky Brothers (podniebni bracia?) po prostu jest świetny. I co najlepsze – to działa! :-)

Oprócz tego fotografie które są w książce są niesamowite.

Naprawdę świetna pozycja, zarówno dla początkujących (nawet dla tych co nie maja aparatów – jestem pewien że po przeczytaniu tej pozycji, będziesz miał ochote zrobić kilka zdjęć) jak i zaawansowanych fotografów.

Gorąco polecam.

Już są :-)

http://galeria.olartek.net – zapraszam.

Dla publiki widoczne są tylko niektóre zdjęcia, jeżeli chciałbyś mieć dostęp do wszystkich zdjęć napisz do mnie, a może dostaniesz konto z dostępem do wszystkich pozycji :-) .

Odnośnie sprzętu, świetny auto focus. Co prawda nie miałem słabego szkła, ale AF działał naprawdę wyśmienicie (noc, słabe oświetlenie).

Ale w tym roku zaszalałem :-) .

Właśnie wróciłem z miasta z swoim prezentem choinkowym :-) .

Nikon d200

Nic dodać nic ująć, właśnie bateria się ładuje, i wieczorem idziemy na miasto :-) . Jedynym problemem jaki teraz mam jest karta pamięci – 1gb pozwala na zrobienie jedynie 60 nefów :-( .

No ale jest amazon, jest expresowa wysyłka, na wtorek będzie karta 4gb. 240 zdjęć to już powinno wystarczyć ;-) .

Po tak dłużej przerwie, pewnie mało interesujący post, ale tak mi się to podoba że muszę o tym napisać :-D .

To jest dopiero coś. Ściągnąłem sobie filmik na domowy serwerek, no i chciałem go obejrzeć.
Nie bedąc podłączony kablem, a przez wifi, niezbyt podobała mi sie wizja pobierania pliku 700mb z prędkością 350kb/s.
Co by tu zrobić… a może mplayer uda się mplayera jakoś z ssh ożenić…

Spróbujmy…

bart@shuttle:~$ ssh 192.168.1.1 -lusul “cat /home/worek/.divx” | mplayer -
MPlayer 2:1.0~rc1-0ubuntu13.1 (C) 2000-2006 MPlayer Team
CPU: Intel(R) Core(TM)2 CPU T5500 @ 1.66GHz (Family: 6, Model: 15, Stepping: 6)
CPUflags: MMX: 1 MMX2: 1 3DNow: 0 3DNow2: 0 SSE: 1 SSE2: 1
Compiled with runtime CPU detection.
Can’t open joystick device /dev/input/js0: No such file or directory
Can’t init input joystick
mplayer: could not connect to socket
mplayer: No such file or directory
Failed to open LIRC support. You will not be able to use your remote control.

Playing -.
Reading from stdin…
usul@192.168.1.1’s password:
AVI file format detected.
VIDEO: [XVID] 640×272 12bpp 25.000 fps 856.5 kbps (104.5 kbyte/s)
Clip info:

Bingo! :-)

Film chodzi bardzo ładnie, przepustowość potrzebna do odtwarzania to okolice 1mbit/s więc spokojnie domowa radiówka wyciągnie.

Spróbujcie zrobić to samo na windowsie… ;-)